Nigdy nie lubiłem osób, które robią problem z czegoś z czego nie powinny. Naprawdę, niektóre sytuacje wydawały mi się być wręcz komiczne, zwłaszcza gdy ktoś określał je właśnie tym słowem- problem. Główną taką sytuacją były perypetie miłosne rodem z serialu brazylijskiego. Uważałem- serio? Takie coś zawraca ci głowę? Teraz jednak wiem, jak trudno jest, gdy dwoje bliskich Ci osób darzy cię tym pięknym uczuciem, a Ty możesz tylko jedną z nich uszczęśliwić, odwzajemniając to. Nie wiem jak opisać to co w danej chwili czuję, bo to takie przeszywające uczucie. Gdy byłem po raz pierwszy zakochany, czułem jak w moim ciele, a raczej duszy jest jakaś część tej drugiej osoby… to było takie piękne, zdrowe uczucie spełnienia. Teraz jednak czuję coś wręcz okrutnego… przytłaczające uczucie rozpychania od środka, jakbym dotknął czegoś, a to przez koniuszki moich palców wchodziło w moje ciało, nie robiąc w nim miejsca na mnie samego. Widok leków, płaczu, alkoholu, wanny wypełnionej wodą po brzegi wciąż mnie przeraża. Widzę obrazy z przeszłości, które mnie paraliżują… mamę w fatalnym stanie, siostrę bladą jak porcelanowa lalka, Allana, z rozkojarzeniem w oczach i zakrytymi lustrami w pokoju. We wszystkich tych przypadkach przyczyną byłem ja sam. Mamie nie potrafiłem pomóc, dokładałem tylko kłopotów. Siostra chciała odebrać sobie życie, topiąc się w wannie. Allan ma poważne problemy… przez to, że go odrzuciłem. Jestem bezsilny, mimo że chcę dobrze. Czego się tknę, nie potrafię przynieść zmian. Pogarszam wręcz sytuację pojedynczymi gestami, które pod wpływem poczucia winy, wydają mi się być słuszne. Skłócam ze sobą ludzi, budzę nienawiść, a sam stoję i się przyglądam, zupełnie jak zło, które zamieszkuje w pięknym domu i obserwuje, jak obraz szczęścia powoli zmienia się w ten rozpaczy. Zawsze marzyłem o tym by być w przyszłości kimś dobrym. Uszczęśliwiać innych. Niestety ojca nie miałem, a mama choć ma dobre serce, jest słaba i nałóg wciąż mi ją odbierał. Nie mając odpowiedniego przykładu blisko siebie, próbowałem sam coś zaradzić. Postawiłem sobie za cel, że nigdy ale to przenigdy nie będę powodem czyiś łez. Będę robił wszystko tak, by ludzie na mój widok się uśmiechali. Nie wyszło… zupełnie nie wyszło. Łapie się za głowę, nie wiem co robić. Jak naprawić to co zepsułem? Jestem zły, więc jak mogę tworzyć coś dobrego? Nie widzę sensu dalszej drogi, bo czuję w głębi serca, że będę zawsze coś lub kogoś psuł. Mam u boku wspaniałego chłopaka i myśl, że mógłbym w przyszłości zobaczyć w jego oczach ten smutek jaki dzisiaj widzę w oczach Allana sprawia, że natymiast głos w mojej głowie mówi- MUSZĘ to zakończyć nim będzie za późno. Jak jednak opuścić kogoś kogo tak się kocha? Hipokryta ze mnie, bo z uczuciami Allana w ogóle się nie liczyłem i po prostu sobie odszedłem, bo to było dla mnie takie wygodne. Los powinien mi teraz dokopać i zesłać kogoś kto zabierze mi Tamaokiego, a wtedy to chyba bym się zabił, bo co ja znaczę bez niego? Dlaczego więc zrobiłem coś takiego Allanowi i sam siebie mu odebrałem? Miałem świadomość, że wiele dla niego znaczę, a mimo to zrobiłem coś takiego i to najokrutniej jak się da. Został sam, z ogromnym bólem, którego nikt mu nie ukoi. A co ze mną? Doprawdy skaczę sobie jak pchła, ale czy jestem szczęśliwy? Pamiętam co się stało, uczucia jakie kiedyś we mnie mieszkały, ludzi, którzy znaczyli dla mnie tak wiele, ale mimo tych wspomnień przyłapuje siebie na tym, że tak bardzo się zmieniłem, co idzie za tym, zmieniły się moje poglądy i pragnienia. Jestem wdzięczny Tobie Allan, że byłeś przy mnie… Zrobiłeś dla mnie tyle wspaniałych rzeczy, za które będę Ci wdzięczny do końca życia. Niestety nie dałbym Ci tego czego wymagasz od drugiego człowieka. Nie potrafię wskazać Ci drogi do Twojego idealnego celu. Twierdzisz, że teraz byłoby inaczej, bo jesteśmy starsi… ale czy zdajesz sobie sprawę, że nie znasz mnie wcale tak dobrze jak Ci się wydaje? Jemy razem posiłki, czasem coś razem porobimy, ale to tyle. Nie wiesz jak nieznośne cechy się we mnie zrodziły oraz jak dziwne nawyki mam. Nie znasz moich problemów, nie wiesz co mam w głowie, bo po mnie tego nie widać. Jestem trochę jak produkt i czuję się czasem w ten sposób. Z wierzchu może i mogę przyciągać, ale po otwarciu niczego dla siebie nie znajdziesz. Nie chcę się tu rozpisywać o co konkretnie chodzi, ale będąc w związku ze mną, widziałem, że właśnie tych paru rzeczy we mnie nie potrafisz zrozumieć…
Nie jestem taki cudowny jak myślisz, nie jestem ideałem, nie jestem księciem… Jestem tylko człowiekiem o wielu twarzach, ale ta która jest prawdziwa, została odkryta przed tym kto naprawdę tego chciał i pokochał ją… Przy nim więc zostaję, bo czuję się bezpieczny. Ciebie zaś darzę ogromnym szacunkiem i miłością, ale inną… Zawsze będziesz mógł na mnie liczyć. Wierzę, że kiedyś jeszcze będziemy potrafili się razem śmiać…

20032082_923870601085784_8753684214994736201_n

 

(XD)

Eikichi

Cześć

Kolejna zmiana w życiu, a w życiu nic nie jest stałe, dlatego uznałem, że zostawię tu pamiątkę, by za kilka lat móc wspominać te czasy… (i żeby nam nie usunęli bloga przez rzadkie dodawanie wpisów)

Nie lubię patrzeć na siebie na tych wszystkich zdjęciach i innych, więc nie wiem czemu wy mielibyście lubić, ale boję się, że kiedyś nic po mnie nie pozostanie, to przerażające uczucie, więc choćby takie zdjęcia pokażą mi, że istnieję gdy będę szukał na to dowodu. Nie lubię patrzeć na siebie, bo nie wiem, czy to jestem ja, czy to ja, czy to ktoś kogo udaję żeby mnie lubiano lub ceniono, czy to ktoś kogo mi narzucono. Codziennie czuję się tak, jakby moje ciało i dusza były dwoma oddzielnymi tworami, dlatego tak bardzo chciałbym uciec od tego ciała.

23140175_1108760939254303_2060570054_n23146293_1108760209254376_1065737716_n

Ciągle jakieś zmiany, ciągła pogoń za czymś. Ciągłe pragnienie bycia doskonałym, a zawsze ktoś mnie prześciga, a to w talencie, a to w urodzie, sylwetce, miłości.. zawsze ktoś inny wybierany jest jako ten lepszy. To sprawia, że czuję ciągłą presję i frustrację, bo ten cel wydaje się niemożliwy, ale na pewno nie poddam się w dążeniu do niego, choć nie wiem czy nie przypłacę tego zdrowym rozsądkiem… tak jak moja mama, najbardziej boję się tego, że oszaleję.
Tyle we mnie absurdów, że sam za sobą nie nadążam.

23163815_1108760912587639_2042255450_n

Odsuwam się od wszystkich, bo nie wiem jak się zachowywać by być zauważonym, unikam każdej możliwej porażki. Nie powiem, że najlepszym towarzystwem dla siebie jestem ja sam, ale od siebie uciec nie mogę. Idąc do miasta coś zjeść, czy do parku, zawsze wyobrażam sobie, że idzie tam tylko moja dusza, lekka unosi się nad ziemią, i dopiero wtedy jest mi lepiej.

23201800_1108761015920962_1694866006_n

 

Chciałbym być już dorosły. Los dał mi tą szansę, że szybko stałem się samodzielny, bardzo chciałbym kupić jakieś mieszkanie, mieć tylko swoje cztery kąty, i choć wiem że bym sobie poradził, to niestety jako osoba niepełnoletnia mogę o tym tylko pomarzyć. Nie mam na myśli tego, że z ludźmi dookoła jest coś nie tak, gdy jestem z ludźmi to odczuwam wielki strach, sam nie wiem dlaczego.

Występowanie na scenie nie jest łatwe. Ciężko skupić się na słowach i ruchach kiedy cały czas głos w głowie mówi, że wszyscy na mnie patrzą i jeśli zrobię jakiś błąd wszyscy zobaczą tą porażkę. Dziewczyny z zespołu są naprawdę fajne, ale to jednak dziewczyny i dziwnie się czuję bedąć jednym/ą z nich, jak zawsze nie wiem czy ja tu pasuję. Poniżej wklejam występy i klipy…

To były trudne próby, jego osoba to był największy test mich kompetencji dotyczących występów. Ciężko było się skupić, nie raz zapominałem tekstu gdy patrzyłem w jego oczy, nie jeden raz wstrzymywałem oddech przez co układ nie wyglądał najlepiej… To było moim marzeniem, by z nim wystąpić, by zrobić razem coś wielkiego…

Pewne rozdziały się czyta i zostawia, a inne wywołują tak intensywne emocje, że się do nich powraca… i przeżywa się to wciąż i wciąż i wciąż… Tak samo jest z życiem, są takie wspomnienia, które choć bolą, to powraca się do nich… Za mój głupi błąd, którego nie da się naprawić będę cierpiał długo, nigdy sobie tego nie wybaczę, tej głupoty i egoizmu, to było dawno, a mimo to mam do siebie ogromny żal. Była taka chwila, w której dałem się porwać staraniu, by pokazać, że jestem lepszy od innych, których wybrał. Byłem wściekły, ale szybko okazało się, że to nie na niego jestem zły, a na siebie… że nie potrafię być taki, jakim by chciał żebym był i jakiego szukał. Próbowałem odkupić winy, na marne. Chciałbym wierzyć, że przesadzam, ale wiele razy próbowałem zapomnieć, wybaczyć sobie, znaleźć kogoś innego… nie mogłem jednak przestać porównywać ich do niego, a nikt nie był taki jak on.

Każdy jego dotyk jest jak dźgnięcie nożem, każde spojrzenie ugina moje nogi, jego bliskość tak bolesna… przypomina mi o moim błędzie, o mojej największej stracie, bo wraz z nim zgubiłem coś swojego, bez czego co chwilę się rozsypuję.

Cześć moje prywatne ARMY

To ciąg dalszy mojego poprzedniego wpisu. Nie jestem najlepszy w pisaniu, nawet w szkole bardziej gustuję w naukach ścisłych. Co więcej raczej nie jestem dobry w pisaniu o różnych śmiechowych sprawach, więc na śmieszne filmiki też raczej nie liczcie, może wezmę lekcje u kogoś z Was. Piszę ten wpis bo jesteśmy z sobą coraz bliżej i chciałbym uchylić kawałek swojej historii i dać zgodę na poznanie mnie.
Ostatni miesiąc był pełen zmian dla mnie, to zaczęło się już dłuższy czas temu, gdy postanowiliśmy założyć zespół. Nie spodziewałem się, że poznanie jednego chłopaka pociągnie za sobą kolejny klocek domino i to odmieni moje życie. Jeden chłopak, który poznał mnie z innym, tamten z jeszcze jednym a później okazało się, że jest nas siedmiu. I tych siedmiu chłopaków stało się całym moim życiem, brzmi to dziwnie i przesadnie, ale tak właśnie było…
Od najmłodszych lat w moim rodzinnym domu nie było dobrze, właściwie nie było żadnych perspektyw żebym osiągnął jakikolwiek sukces, wiedziałem że nawet o lekcjach śpiewu mogę tylko pomarzyć. Mój ojciec od zawsze pił. Pamiętam sytuację gdy miałem 6 lat i czekałem w przedszkolu aż odbierze mnie tata, niestety mama pracowała tak długo że nie mogła mnie odbierać, a on przyszedł po mnie zataczając się, później tylko niebiesko czerwone światła, i czekanie z policjantami na posterunku. Dla mnie jako dziecka, było to straszne przeżycie. Alkoholizm ojca zaczął się nasilać, całe pieniądze szły na jego butelki, a ja ubogo chodziłem do szkoły codziennie spalając się ze wstydu, bo tam wszyscy wiedzieli o tym co dzieje się w moim domu, a wiecie w jakich żyjemy czasach, zamiast dostać choć trochę empatii rówieśnicy dogryzali na każdym kroku. Byłem dzieckiem raczej zamkniętym w sobie i włóczącym się po ulicy, gdyż zimne wieczory na ulicy były lepsze niż patrzenie na awanturującego się ojca. Kiedy miałem 11 lat mama uznała, że odejdzie od ojca. Nie znałem mojej mamy, bo nigdy jej nie było, w pewnym momencie nie była obecna nawet w weekendy. Okazało się, że prowadziła też inne życie, miała innego mężczyznę, z którym postanowiła wyjechać. Jej ostatnie słowa do mnie brzmiały: ,,będę miała dzidziusia, a Ty musisz zostać z tatą bo jesteś jego synem” i odeszła, wyjechała chyba do Chin, choć nie jestem pewien. Od tego momentu było jeszcze gorzej, finansowo upadaliśmy, musieliśmy się wyprowadzić do jakiejś dziury od państwa, a żyliśmy tylko z renty ojca. Z dnia na dzień nienawidziłem go mocniej. Nawet po odejściu matki rówieśnicy dawali mi popalić i śmiać się z tego gdzie mieszkam i że mam stare ubrania. Nienawidziłem ojca, nienawidziłem matki, nienawidziłem kolegów, nauczycieli, wszystkich ludzi. Moja nienawiść była tak silna, że miałem straszne myśli. Zacząłem być jednym z tych chłopaków co strach na nich spojrzeć bo rzucą się z pięściami, albo będą czekać po szkole żeby skopać ofiarę. Kradłem od ojca alkohol i świetnie się bawiłem będąc dzieckiem ulicy. Urodzin nigdy nie obchodziłem, a właściwie spędzałem je sam ze sobą pijąc jakieś tanie piwo na ulicy. Właśnie w któreś takie urodziny wpadłem na Sugę, który też chodził po ulicy, widać było że też nie miał najlepszego dnia. Mieliśmy się minąć ale alkohol sprawił że się zachwiałem i wpadłem na niego. Zaczęliśmy się szarpać i wyglądało na to że miało się skończyć poważną bójką. Jednak nagle nadjechał samochód i odruchowo wziąłem go na bok ratując nam dupy. I tak zaczęła się nasza przyjaźń. Nie wchodziliśmy w szczegóły ale wiedzieliśmy że oboje mamy swoje historie, które sprawiły że znaleźliśmy się z tym miejscu. W którymś momencie powiedziałem, że mam urodziny. A za mną pojawił się głos: ,,wszystkiego najlepszego”. Odwróciliśmy się, a za nami stał jakiś starszy chłopak trzymający mały torcik, na jego policzkach mieniły się łzy ale mimo to uśmiechnął się do nas. Byłem zdziwiony, wziąłem od niego torcik a on się odwrócił i ruszył. Zatrzymałem go mówiąc żeby zjadł z nami i wrócił. Powiedział, że włamiemy się na dach i tam zjemy skoro to moje urodziny. Wziął jakiś kawałek złomu i naprawdę to zrobił! Co więcej, był to dach dużego komisariatu straży miejskiej, szybko więc nazwaliśmy go Dzikim. Tort zjedliśmy rękoma i właśnie to odmieniło moje życie. Od tej pory wszystko zaczęło się zmieniać. Spieszyłem się żeby znaleźć się na ulicy, ale nie po to by uciec od rzeczywistości, a żeby móc zobaczyć tych gości. Następnego dnia też tam byli. Jakiś czas później pojawił się kolejny, później kolejny. I tak staliśmy się jedną wielką rodziną. Dziki był dla mnie jak ojciec, zaczął uczyć mnie innego języka bo byłem w tym bardzo kiepski, wszyscy razem zaczęliśmy robić zadania domowe więc nie musiałem się w końcu martwić o szkołę. Jimmy zawsze przynosił pyszne jedzenie z domu i tańczył na środkach ulic. Jin wciąż się śmiał zarażając nas pozytywną energią, czasem mieliśmy dość jego gadulstwa i biliśmy go na żarty. Suga przy nas bawił się w programie muzycznym i tak zaczęliśmy przyznawać się do naszych pasji związanych z muzyką. Przestałem czuć się jak sierota i dziecko ulicy, a zacząłem czuć się częścią czegoś większego. W końcu poznałem kolejną błąkającą się osobę, którą był Russell, a następnie równie zagubionego Eikichiego. W takim składzie byliśmy już niepokonani i niezniszczalni. Wiem, że nie ważne co by się działo, oni będą obok żeby mnie wspierać i to tyczy się każdego z nas. To coś więcej niż przyjaźń. Połączył nas ból, smutek, samotność, wątpliwości… Przeszliśmy przez to wszystko wspierając się wzajemnie i budując naszą wspólną drogę. I dlatego razem jesteśmy tacy silni.
Nowa rodzina, moi przyjaciele, to był dopiero początek. Nagle przed zagubionymi wcześniej chłopcami otworzyły się drzwi kariery, chyba żaden nie wierzył w to żeby to miało wyjść. Teraz mogę tylko powiedzieć ojcu, matce, kolegom i koleżankom, którzy we mnie nie wierzyli- I co? To ten, którego spisaliście na straty. Ten, który nie miał nic osiągnąć, a osiągnął już tyle że każdy z nich nigdy nie będzie na tym miejscu. Ten, który nosił stare cuchy a teraz za sam pasek do spodni płaci ponad 5 tysięcy. Nie jest w mojej naturze chwalić się i wywyższać, ale cieszę się że im szczęki opadły.
Nowy dom, w końcu nie muszę martwić się kogo tym razem poprosić o przenocowanie mnie lub wydawać pieniądze na jakieś pokoje. Bardzo za to dziękuję. Trochę mi wciąż głupio, nie chcę tak się wtrącać i zajmować jakiś pokój, być na czyimś utrzymaniu… muszę się przyzwyczaić. Jednocześnie i to o wiele bardziej, jestem bardzo wzruszony. Wzruszony, że okazuje się że tylu ludziom na mnie zależy, tyle ludzi chciało żebym tam zamieszkał. Więc bardzo Wam dziękuję! Bardzo mnie zaskoczyliście swoją życzliwością. Jesteście cudowni! Teraz szybko nie odejdę, bądźcie pewni!

Zapodaję piosenkę, której niestety nie znajdziecie na liście w nowym albumie, a która wiele dla mnie znaczy

—————————————————————————————-
Jako bonus dodam Wam najnowsze występy, pierwsze jeśli chodzi o nowe piosenki. Napiszcie co myślicie, w dwóch pierwszych jeszcze układy pod starego choreografa, ostatni występ to już nowszy układ i wiecie, wolałem poprzednie lekcje. Trzeba to ogarnąć bo spadniemy w rankingu na najlepsze układy.

1.

2.

3. (i ta powaga Jina jak serduszka daje na początku xD A ja jak Gremlin nie wyszedłem)

Gratis nr 2

0:37- uwielbiam tą zabawę, musimy zagrać w nią wszyscy razem
1:16- jaki profesjonalizm Eikichiego!! Jak ze zmęczenia potrafił się ocknąć i powiedzieć piękne słowa kocham!

Jiro

Taki brzydki dzień, taki brzydki miesiąc, połowa września czyli dopiero pół miesiąca po wakacjach… depresja… rezygnacja… reklamy o leku moczopędnym… ,,oszukane” w tv…
Ale ten dzień, właśnie 18.09.2017 jest dniem wyjątkowym, który wywoła uśmiech na każdej twarzy! Wiecie co to za dzień? To premiera naszego nowego albumu i klipu! Ach, my członkowie BTS mamy o tyle fajnie, że jako pierwsi słuchamy swoich piosenek :D
Mam ochotę Was jeszcze chwilę potrzymać w niepewności, bo przecież taka moja natura, natura Gremlina.

Pójdę w ślady Russella i wstawię coś śmiesznego na rozgrzewkę.
1.
0:08- a jednak pozory nie mylą, słabeusz, podziwiam że walczył dalej
0:52- widać że już stajemy się rodziną skoro nawet Ellie znalazła się w tym filmiku xD
1:13- ja to dopiero potrafię wyciągnąć >B)
1:32- jak u nas się je? Dokładnie tańcząc. Dziki to jednak cudny tatuś, przyszedł słysząc że Jin płacze, ooo, spytał co się stało bo słyszał płacz (w oryginalnej dłuższej wersji), kochany najstarszy brat.
1:53- nie da się ukryć że Russell nie chciał… że nie lubi… dziewczyn… i ten gest żeby ja odsunąć xD
1:57- smutne, ale Jin idealnie udał że tak miało być i profesjonalnie wziął rękę za siebie xDD
2:03- ahahaha, i ta muzyka xDDD
2:17- najlepsze sytuacje xD
2:36- to już kiedyś było ale za każdym razem śmieszy tak samo xD Eikichi i ta jego golizna, i wychodzi na jaw (dosłownie) kto lubi paradować bez bielizny
2:42- kiedy musisz psiknąć a nie możesz bo jest cisza…
3:20- yhym, ale impreza… życie Eikichiego to jedna wielka impreza xD

2.
1:02- Jimmy zawsze spoko wejście, Dziki a’la robot, Russell… wyobraziłem sobie że prawdziwego rabusia z bronią też by tak złapał jak ziomeczka xD
2:40- przedstawienie Sugi niczym jak papieża
2:54- Jin, jeżeli Ty tak traktujesz kobiety (lub przebranych facetów jak w tym przytpadku) to każda jest Twoja i ten wzrok… Podejrzewam, że pod każdą koszulą ma pliczek kartek w kształcie serc, można się ustawić
3:35- hahaha, Eikichi…. Ty i ten twój fetysz piersiowy… xDD Japońska Pamela Cię zawstydziła?
4:20- czy tylko ja uważam że Jimmy pasuje to tej ,,kobiety”? xD
0d 4:44- wczuliśmy się, jednak płeć męska to zawsze dzieci
Później już oglądać nie musicie

No i zmierzamy już do finału notki, innym razem napiszę jakiś niesamowicie głęboki wpis ale dziś chodzi przecież o nowości

To się nazywa rodzina… słodkie to

OKEJ!!! A TERAZ JUŻ DO RZECZY!!! Dajcie znać co myślicie. Youtube nie nadąża z liczeniem ile jest wyświetleń, fajnie xD

Jiro

Hej hej hej!
Jakoś tak smutno ostatnio. Nie ogarniam i nie nadążam za tym co się dzieje w tym całym życiu. Gdy wieczorami zaczynam rozmyślać to od razu się dołuje, nie wiem czy w czyimkolwiek życiu jest tyle cierpienia i przewrotnych sytuacji jak u nas. Odnoszę wrażenie, że ostatnio z wszystkich życie ucieka, łącznie ze mną. Nie wiem czemu tak jest, jakby jakiś wampir energetyczny tu był, a może nawet gdzieś tu jest. Też czujecie się tacy… zmęczeni? Ja osobiście nie mogę się zebrać do kupy. W dodatku ostatnia sytuacja z rozbijaniem czyjegoś związku utknęła mi w sercu bo mówię temu stanowcze NIE, ale mam chęć wsparcia i współczucia dla każdej ze stron, a tak w praktyce się nie da.

I dlatego tu przychodzę! Zanim wyjedziemy z tego zajebiaszczego miejsca to chcę tutaj na blogu zostawić po tym ślad! Pamiętacie jak byliśmy w zoo? Już wtedy miałem napisać i nie pamiętam co mnie powstrzymało. Wrzucam Wam filmik do tego. Nie wiem skąd się urwał Jimmy, ten człowiek jest jakiś… nie mogę znaleźć słowa xD Wszystkiego się boi i ogólnie jest jakiś DZIWNY, ale dlatego tak go wszyscy bardzo kochamy <3 (z dwoma ojcami nie mogę mieć pretensji że taki jest xD). Zwróćcie uwagę na Jimmiego przy wężu xD Nikt nie mógł powstrzymać się ze śmiechu, ale tylko Jina słychać. 6:57- Jiro gremlin, ale dzięki swojej niezwykłej umiejętności przemiany, raz dwa stał się aniołem (ile ofiar na to się nabrało?).

Definitywnie Jimmy boi się węży xD

————————————————————————————————————
Także wyjechaliśmy sobie na Hawaje dzięki dobrym sercom rodzicom naszych sexy chłopaków. To są najlepsze wakacje ever (może dlatego że nigdzie nie wyjeżdżamy pomimo naszego majątku… ?). Sprawiłem sobie i Eikichiemu fajne pontony, zastanawiam się jak ja mogłem bez nich wcześniej żyć!

Mam nadzieję, że Was nie zanudzę pomimo braku energii, o którym wcześniej wspomniałem ;p (od kiedy bawiliśmy się tablicą dzieją się drobne dziwne rzeczy, np teraz mam piloty od telewizora koło siebie. Gdy się naciska przyciski to się świeci… i tak sobie leży a tutaj mi dwa razy świeci jakby ktoś coś naciskał >.<” Sory że od tematu odbiegłem ale akurat się stało).

0:35- Eikichi, ja Cię kocham xD Jesteś miłością mojego życia, oboje mamy jakieś ciągotki do tańca z laczkami ;* 1:51- a tu co robisz?..
3:55 tutaj widać typowe spiskowanie, gdy Suga jest wciągany słychać w tle słodki śmiech mojej niedoszłej dziewczyny, czyli jego dziewczyny <status związku: to skomplikowane>, a później już Dziki nie ryzykował i sam wpełzł xD Mądra decyzja.
5:47 typowy Gremlin, jak po operacjach plastycznych.
Moje ulubione momenty od 6:39

Innego dnia udaliśmy się popływać na bananie i tego typu rzeczach, i nawet polatać, yeah. Gdy Gremlin leciał to pewnie myślał sobie ,,mam pod sobą cały świat”.

Skorzystaliśmy też z typowej atrakcji tutaj, czyli hawajskiego tańca! W akcji ja, Eikichi i Jimmy <3

Em… co do poniższego filmiku… już nie jest z naszych wakcji tutaj… Nie oceniajcie… Chciałbym wiedzieć co ja wziąłem żeby to zrobić… ale serio, musiałem mieć coś w krwi bo z rozumem bym tego nie zrobił xDD A co najgorsze… chyba w takich butach idzie mi lepiej niż w zwykłych xD I tak najgorszy moment był pod koniec jak ci wszyscy podeszli, wtedy szybko spierdzieliłem, fu >.<”

A jeśli jeszcze nie macie nas dość to niżej daje to kombo… kocham scenę od 3:38, Eikichi zgasił Sługę w wielkim stylu . I kur ten zegar 4:08 xDDD zgon.
4:57 HAHAHA proszę niech ktoś z Was to skomentuje! xDD

I bonus dla nudy i trochę śmiechu:

I to tyle na dziś. Dajcie znać jak się macie lub nie macie i koniecznie zostawcie komentarz, lajka i suba… xD Żart, wystarczy komentarz.
Eeech, Russell

Kocham Cię, Eikichi, pamiętaj że jesteśmy związani na zawsze, z tej okazji dla Ciebie filmik z naszą sentymentalną wakacyjną nutą :**

PS Matthew, Ciebie też kocham, ale w inny sposób ;** Musimy sobie jakieś zdjęcie walnąć żebym też mógł wstawić takie.

 

 

 

Witam wszystkich, a w szczególności Ciebie Tami…
Domyślam się, że rzygasz już na samą myśl o mnie, ale czuję się w obowiązku wyjaśnić Ci parę kwestii. Wiem, że już nigdy się nie zobaczymy, bo nie chcesz mnie widzieć przez moje karygodne występki, ale chciałbym byś chociaż trochę postarał się mnie zrozumieć.
Zacznę od początku. Już jak Cię zobaczyłem pierwszy raz, wiedziałem, że jesteś wyjątkowy. Nigdy nikt nie potrafił przyciągnąć tak mojej uwagi. Gdzieś w głębi siebie czułem, że przez mój spaczony umysł, nie będę miał u Ciebie szans. Patrząc z kim się związałeś, mogłem tylko wywnioskować, że wolisz tych grzecznych z prostymi grzyweczkami i prosto zapiętymi szeleczkami chłopów z pseudo rockowymi akcentami w ubiorze.
Postanowiłem więc, że będę się chociaż z Tobą kumplował, bo przecież lepsze to niż nic. Niestety szybko do mnie dotarło, że nie potrafię tak. Co spotkanie miałem ochotę by Cię pocałować, a nawet coś więcej. Nie jestem jak Ty czy Twój święty chłopak. Mam trochę inne wartości zagnieżdżone w mojej głowie, a to wszystko przez wychowanie w dzisiejszej pop- kulturze gdzie to seks i narkotyki są propagowane na każdym kroku. Także jak pewnie się domyślasz, jestem seksoholikiem i narkomanem. Często byłem naćpany przy Tobie i co gorsza, ledwo się powstrzymywałem by i Tobie tego nie zaproponować. Gdy powiedziałeś mi o swojej chorobie, pomyślałem, że to nasza dla nas. Miałem cichą nadzieję, że któraś z Twoich osobowości będzie przeznaczona dla mnie. Wtedy w toalecie byłem szczęśliwy, że chcesz mi się oddać, ale po wszystkim zrozumiałem, że to przecież nie Ty i prawdopodobnie każdemu byś się oddał. Nie wiedziałem już jak mogę u Ciebie zapunktować, jak mogę zdobyć Twoje serce. Przyjaźnić się nie potrafiłem i miałem świadomość tego, że prędzej czy później odejdę by móc zapomnieć i oszczędzić sobie bólu. Wymyśliłem plan, który od razu wydał mi się być skazany na porażkę. Mimo wszystko wciągnąłem w to Allane. Wykorzystałem jej naiwność i słabość do boys-bendowego kolesia. Allana zachowywał się dokładnie tak jak przewidziałem. Reszta też potoczyła się zgodnie z moim planem. Jednego jednak nie udało mi się przewidzieć, a czego? Otóż przez lata sądziłem, że nie posiadam już tak ludzkiego odruchu jakim są wyrzuty sumienia. Wasz związek się zakończył, a eiKICZi jak przystało na kogoś z wypranym mózgiem, czuł się świetnie mimo pogwałcenia jego osoby. Gdybyś Ty Tami był inny, to pewnie do dziś bym w to brnął, ale gdy próbowałeś wyskoczyć przez okno powiedziałem DOŚĆ, przecież mogłem doprowadzić do Twojej śmierci. Allana nie chciała tego zakończyć, ale cóż… nie miała wyjścia. W końcu eiKICZi boys-bendowy chłopiec jest Twój. Naprawdę nie rozumiem co w nim widzisz, ale teraz już wiem jak bardzo go kochasz i nikt nie ma prawa go Tobie odebrać… Tak samo jemu Ciebie nie mogę odebrać- choć z bólem serca to piszę. Mam nadzieję, że mimo zamieszania jakie zrobiłem, będziecie dalej razem długo długo i szczęście nie będzie Was przepuszczać. Jeszcze z większym bólem napiszę, że chcę bardzo przeprosić eiKICZiego. Głupio wyszło i aż do przesady poniżyłem twoją osobę. Łudzę się, że też dałem ci lekcję byś lepiej opiekował się Tamaokim i nie ufał Allanie. Ja się już usunąłem z Waszego życia, więc mnie się obawiać nie musisz. Opiekuj się Tamim i kochaj go mocno.
Przepraszam Was i postarajcie się o tym zapomnieć

Dagoya

Cześć  ;-)

Dzisiaj ja tutaj zawitałem- Allan. Pewnie już każdy wie, że z Eikichim podjęliśmy decyzję by dać sobie szansę… bardzo mi głupio i przykro, że ktoś został przez to tak skrzywdzony, ale chciałbym tu wyjaśnić, że nie mogło być inaczej. Rozumiem, że Eikichi był w związku, ale jeżeli się kogoś nie kocha to czy ma to sens? Bycie z kimś bez miłości jest jeszcze gorsze od rozstania. Mam nadzieję, że każdy znajdzie miłość taką, na jaką zasługuje i tą jedyną, prawdziwą.

Tak jak w jednej chwili życie potrafi przemienić się w koszmar, tak w jednym momencie wszystko co złe może zniknąć. Ogromnie się cieszę, że możemy się wzajemnie wspierać i cieszyć ze swoich sukcesów, brakowało mi takiej osoby, brakowało mi go. Mimo upływającego czasu mamy ze sobą wciąż dużo wspólnego, właściwie więcej… czas zmienia ludzi, ale nie miłość. I tak między innymi codziennie rano sobie biegamy, powietrze jest rześkie i świeże jak nasza miłość, słodkie przelotne uśmiechy, takie chwile są piękne, do nikogo tak się nie uśmiecham jak do Ciebie

20472145_1059252714205126_292330949_n

 

 

20464276_1059252750871789_108879377_n

 

 

Tyle czasu minęło, że musimy od początku siebie poznać i wprowadzić do swoich światów. Bawi mnie to trochę, zazwyczaj ludzie zaczynają od poznawania siebie, a dopiero później zaczynają darzyć się uczuciem, mam wrażenie że u nas jest zupełnie na odwrót <3  Nasze rozstanie było czymś potwornym, trudno mi było, zwłaszcza że nie miałem się komu zwierzyć, nie chciałem obciążać młodszego rodzeństwa. Czułem jakbym nosił jakąś żałobę i po czasie zapomniałem dlaczego. Uznałem że jest zwykłym dupkiem, a ja jestem młody i jeszcze mu udowodnię że było warto zostać, ale każdy sukces nie sprawiał mi radości, wręcz przeciwnie. Minęło tyle czasu, to się nie zmieniało, a ja zastanawiałem się o co mi właściwie chodzi, przecież o nim już dawno zapomniałem. I odpowiedz mi dał jego widok, jego głos, jego kolejna ,,miłość”… i w końcu czuję ulgę, tak się cieszę!

15284991_930894383707612_8245172636208301346_n

Zastanawiam się nad swoją przyszłością, teraz zupełnie nowe pomysły mam, a może nie tyle pomysły co chciałbym poukładać cały ten bałagan, który zrobiłem przez zamieszanie w mojej głowie. Tyle posunięć by móc jeszcze spojrzeć na niego z bliska i móc chodzić za rękę, trudno mi powiedzieć czy to było głupie czy mądre, a może to właśnie dzięki mojej determinacji to, do czego zmierzałem spełniło się. Ciągle nie mogę się nadziwić, a nadrabianie tego całego czasu będzie świetną zabawą! Kocham i jestem kochany, czego mogę chcieć więcej, a słuchanie komplementów o tym jaką jesteśmy piękną parą sprawia, że dostaje skrzydeł <3

20046311_1122693777861004_420785413557487516_n

Uwielbiam z Tobą robić dosłownie wszystko, kocham Cię <3

20471815_1059253064205091_1518211678_n

 

tumblr_oqxdt7uaAK1txcmo7o1_500

Szczęśliwie Was żegnam :* I chyba zorganizuję jakieś love party skoro wszyscy żyjemy miłością <3

20428264_1059253157538415_681255667_n

 

Trochę myślałem, czy w ogóle pisać. Ale nie wiem jak się wygadać i nie wiem komu, tutaj jednak czuję się trochę anonimowy. Chyba muszę wznowić pamiętnik, bo nie lubię tak pisać publicznie o jakiś innych sprawach niż zwykłe głupoty.

Jestem zawiedziony, już nie wiem czy moją matką, czy sobą. Denerwuje mnie, gdy ktoś mówi że nie mam się przejmować, albo że powinienem być wdzięczny za to co mam, nie jest tak łatwo żyć normalnie po takich upokorzeniach. Myślę, że i tak jestem normalny i szczęśliwy patrząc na to co się stało. A tymczasem mam wrażenie, że wciąż zawodzę innych i nie mam prawa do swoich emocji, które często chcę wyrzucić, a nie mam gdzie, nawet zwykłe samotne wyjście na spacer wiąże się z tymi zmartwionymi spojrzeniami, ale naprawdę czasem chcę pobyć sam, jak chyba każdy, i to nie oznacza zaraz że jestem nieszczęśliwy. Jestem typem człowieka, który nie lubi obarczać innych problemami i który często musi zostać z tymi zmartwieniami sam na sam. A gdy tylko próbuję słyszę, że ktoś jest złym przyjacielem bo ja taki jestem, to nie pomaga, a sprawia że prócz obecnych zmartwień dochodzą jeszcze te że komuś samoocena spada przeze mnie. Dlatego trzeba spojrzeć szerzej, a nie wszystko brać do siebie. Nie jesteśmy tacy sami, więc i ja się różnie chcąc czasem coś przemilczeć i nie jest to niczyja wina, taki jestem, taki głupi. A zwłaszcza teraz… Chyba właśnie teraz pokruszyła się moja nadzieja, której małe ziarenko zostało w moim sercu. Dziwnie mi z tym. Jakby kawałek duszy został mi zabrany, i musi się odbudować ale z innych materiałów. Nie pozostało mi nic innego jak westchnięcie i wzruszenie ramionami, właśnie to jest teraz w mojej głowie jeśli chodzi o ostatnie wydarzenie. Bo jestem zmęczony, nie wiem czemu jednak wypiłem ten napój, nie czuje żebym miał nadzieje na coś, chyba to była ciekawość, bo znam moją matkę.

Niestety ta sytuacja otworzyła też moje wspomnienia, a to boli, nie chcę już tego ukrywać. Moja przeszłość jest tematem tabu i ja sam nie mam odwagi podzielić się tym co się działo w moim rodzinnym domu. Nawet gdy o tym myślę jest mi tak wstyd, jakby to była moja wina, jakbym był brudny i strasznie się boję, że inni zareagują tak samo, poza tym nienawidzę robić z siebie ofiary. W nocy często wracają do mnie te obrazy, a każde wyjście na miasto przyprawia mnie o dreszcze, bo może minę kogoś kogo twarz znam. Czasem mam nawet skrajne lęki, bojąc się nawet gdzieś, gdzie na pewno tych osób nie ma, ale logika czasem przestaje mi działać kiedy mam ataki paniki. Są chwile, w których chcę schować się do szafy, tak jak to robiłem kiedyś. Boję się zła tego świata.

Ostatnio patrzę w swoje odbicie i oglądam zdjęcia i pierwszy raz to powiem, ale jestem brzydki xD Jako dziecko to wyglądałem tak jeszcze jeszcze ale teraz to jakaś tragedia. W zespole zawsze musi być ten najbrzydszy i to ja nim jestem. Zaraz Matthew mnie zostawi bo uzna, że brzydkie dzieci będzie ze mną miał. Sam się śmieję pisząc to, ale to nie jest śmieszne. Ta brzydota jest śmieszna, dla tych facetów też był to powód do śmiechu. Dobrze, że są operacje plastyczne, a teraz gadam jak baba. I to już szczyt beznadziejności.

Szykując się dziś do wyjścia musiałem pogrzebać w plecaku i znalazłem zgniecioną kartkę, którą ktoś próbował rozprostować. Dostrzegłem tam pismo matki. Nie wiem co to jest. Mam nadzieję, że to tylko jej jakaś notatka, która jej wypadła albo inny śmieć. Nie wiem, może powinienem to wyrzucić, pewnie moja ciekawość nie pozwoli mi tego zrobić i zobaczę. Żadne złe słowo mnie już nie ruszy, tak myślę.

Czuję się źle, taki jakiś… bez sił. Wolny, ale bez sił, muszę je nabrać. Ale wolność i spokój, którą teraz czuje, daje mi siłę, i ludzie, którzy są dla mnie najważniejsi.

Russell

Nawet nie musicie tego komentować bo tak posmęciłem.

Hej wszystkim ^-^

Ostatnio Rakel poprosiła mnie bym uszyła jej sukienkę dla lalki. Zapytałam się jej czemu nie może poprosić o to Kevina, ale powiedziała, że każdego o to prosi by później ocenić kto najlepiej poradził sobie z tym zadaniem. Także uważajcie, bo jeszcze trochę a zacznie pukać do drzwi Waszych pokoi. Najbardziej boję się o Russella… Wiecie, on, igła… uh, to pachnie krwią. Oczywiście zgodziłam się na przystąpienie do ,,konkursu”. Miałam już zarys jak ma wyglądać sukieneczka, ale brakowało mi przyborów i materiału, a Kevina nie mogłam znaleźć. Postanowiłam wybrać się więc do miasta na małe zakupy. Gdy weszłam do sklepu to o dziwo było tam praktycznie pusto, tylko dwie panie rozmawiały gdzieś na uboczu. Nie bardzo je wiedziałam, ale po akcencie jednej z nich wyczułam, że musi pochodzić z jakiegoś Słowiańskiego kraju. Szybko dotarło do mnie, że z Rosji. Rozmawiały o Yeti. Zaśmiałam się pod nosem, bo zawsze uważałam, że to jakiś stek bzdur, a osoby co to w niego wierzą to banda pomyleńców, ale że od zeszłego roku sama należę do ekipy ludzi, którym brak piątej klepki, to zaczęłam się przysłuchiwać. Padła nazwa Ural- do prawdy znam tą nazwę tylko z geografii kiedy to na mapie szukało się różnych miejsc, bo nigdy jakoś nic więcej nie było mówione o tym miejscu. Kobieta opowiadała, że Ural jest dość wyludnionym miejscem przez niesprzyjające warunki do życia. Przeważają tam góry ale są tam też gęste lasy i jaskinie. Podobno to właśnie tam niegdyś zamieszkiwała ta dziwna istota. Jakże Rosja zahacza też o kontynent Azjatycki to podejrzewano, że to całe Yeti to tak naprawdę rodzaj małpy pochodzący z Chin, która uwielbiała żywić się delikatnym mięsem takim jak język czy serce (yami yami). W chwili gdy usłyszałam to o tej małpie to pomyślałam o wujku Aoim… V-V Uznałam, że może on tak naprawdę ma więcej lat, a przez ten czas jego proces kształtowania ciała bardzo zbliżył się do naszego- ludzkiego. Wstyd mi za te myśli! No, ale wracając do dalszych opowieści tych pań. Czekałam tylko aż ich rozmowa nawiąże do tego sławnego zdjęcia co to latało po całym internecie. Otóż! W 1959 r. grupa studentów pojechała w tamte miejsca w celach turystycznych i zapewne chcieli też poczuć adrenalinę. Ich historia stała się taka głośna ponieważ nikt nie wie co się tam wydarzyło. Opuścili swoje namioty nocą. Uciekali w piżamach. Przyjęto, że była to ucieczka ponieważ nikt o zdrowych zmysłach nie wybiegałby na śnieg w samych piżamach. Ich obozowisko zostało doszczętnie zniszczone jakby przez dzikie zwierzęta. Czyżby wilki? Niee. Żadne dzikie zwierzę nie zabija w ten sposób. Jedna osoba z tej grupy próbowała uciec na drzewo, jej zwłoki znaleziono właśnie przy nim, tyle że drzewo było złamane w taki sposób jakby ktoś poobgryzał korę do takiego stopnia, że najzwyczajniej w świecie się ugięło. Zwłoki nie miały serca i języka, czyli w sumie to mogła być ta małpa. Jednakże, czy małpa dałaby radę obgryźć korę w ten sposób? Bóbr ma mocniejsze zęby, a jednak nie osiąga takich efektów. Reszta grupy miała obrażenia jakby zginęli na skutek wypadku samochodowego. To miałoby sens gdyby ktokolwiek z nich posiadał samochód. Zmasakrowane ciała leżały w śniegu, a dookoła nich zamiast śladu opon były ślady stóp. Czwórkę z nich znaleziono dopiero po dwóch miesiącach w najbardziej zarośniętym miejscu. Pewnie próbowali się chować. Niestety też bez powodzenia. Każdy z nich miał obrażenia na rękach, jakby powstały na skutek obrony. Żebra mieli połamane w taki sposób, jakby ktoś wiedział jak uderzać by bolało, ale by nie uszkodzić najcenniejszego mięsa. Byłam troszeczkę przestraszona przez tą historię. Kiedy skończyły rozmowę to spojrzały na mnie. Tak się wciągnęłam w temat, że nie zauważyłam kiedy do nich podeszłam! Speszyłam się i w efekcie wyszłam z tego sklepu z pustymi rękami. Jestem ciekawa co się tam wydarzyło. Równie dobrze to mógł być jakiś psychopata, który się tam ukrywał, w końcu to ktoś z Was mówił, że to na Syberię uciekają najwięksi seryjni mordercy. Tylko jak wytłumaczyć te siłę? Może i to niepoważne, ale chętnie pojechałabym tam.

Jak byłam w klinice, to poznałam tam dość ciekawą osobę. Niestety moja pamięć do imion jest słaba i nie pamiętam jak ten chłopak się nazywał, ale interesowali go kosmici. Miał szkicownik a w nim dużo rysunków. Na jednym z nich postać, którą narysował przypominała mi tego Yeti z tego zdjęcia. Zapytałam się go czy on to wymyślił czy może widział. Stwierdził, że przyśniło mu się, ale pewny nie był. Może to coś z Uralu się przemieszcza?

Odczuwam silną potrzebę przeżycia czegoś naprawdę mocnego by wyprzeć to co mi zrobiono. Nikogo z Was nawet nie będę zachęcała, ale chłopcze z kliniki jeśli jakimś trafem to czytasz to weź odezwij się w komentarzu… Pojedziesz ze mną i będziesz rysował to co zobaczymy.(Dla przypomnienia jeśli nie pamiętasz tego chłopaka. to on miał jakiś problem opierający się na małych dzieciach. Nawiedzały go i obwiniały o coś czy coś w tym stylu).

*

Ami <3

 

Ps: Jeśli ktoś z Was ma jakąś bluzkę, sukienkę czy coś czego już nie chcę to ja chętnie przyjmę! Potrzebuje materiału na teraz.

HEEELOOOŁŁŁ!!!!!!!!!!!!!!!!! (powyżej trzech wykrzykników- to świadczy ponoć o problemach emocjonalnych xD)

Dziś nie ma Russa Bussa zgodnie z tym co ostatnio mówił, także ja ogarnąłem hasło i oto jestem z najnowszymi wieściami i niusami :D

WITA WAS JIMMY!

Oke, to od czego tu zacząć? Trochę się stresuję… to mój pierwszy raz, a wszyscy którzy mają jakiś pierwszy raz za sobą wiedzą, że pierwsze razy są najtrudniejsze.
Ciężka robota, dostajemy po dupie tak, że padamy jak muchy. Zawsze miałem problem ze spaniem, a mój sen był bardzo płytki i byle szum mógł mnie obudzić, ale teraz? Zasypiam praktycznie wszędzie xD

A! Przewinąłem do wcześniejszych wpisów i znalazłem arty Eikichiego, stary, ale masz talent… xD Ale podbijam i wrzucam gdy zrobiłeś portret Sugi! Uderzające podobieństwo!

Haha xD

Dobra, tak średnio mam czas na pisanie notki, ale obiecuję, że kiedyś rozwinę się na tyle, że godzinę będziecie czytać. Cały swój życiorys opiszę xD

Kocham poniższy filmik xD Po pierwsze… jaką nasz Dziki ma przepaskę na oczy do spania? Czy to prezent od Rakel? xD Po drugie, widzicie to zaangażowanie Sugi? I co to za tunel? xD Po trzecie, Eikichi i Jin, co to za seks? To poza kamerą! xD I te kapcie Eikichiego… kocham

Russell zaraził swoją miłością do jedzenia, to jest zaraźliwe! Coś czuje, że już niedługo producent będzie kazał nam przestrzegać jakiejś diety xD

Eikichi postanowił się zemścić za całą krzywdę, którą doświadczył przez Jiro xD

Dlaczego xD Wiecie co? Jesteśmy wszyscy zgrani, ale mam wrażenie, że najlepszą trójkę tworzą Eikichi, Jiro i Russell, oni jak coś odwalają to na maksa, bo to oni najczęściej wpadają na te pomysły.

Nie wiem, widzieliście nasz występ na rzecz meczu? Żart, to nie mecz, ale chcę wierzyć, że wspieramy naszą drużynę haha. Moi chłopcy

Poniższy występ też uważam za mega sexy, szkoda że to ja nie byłem główną rolą xD

Od Russella: Nie dostałem głównej roli w niczym, więc chociaż mój chłopak zrobił ze mnie gwiazdę i nagrał tylko mnie, to się pochwalę xD

A tu proszę gwiazdą jest Eikichi. Jego ruchy porównuję do ruchów węża, przez tą giętkość… i całokształt xD To nagranie oczywiście nagrał jego fan nr jeden, paniczek Tami. Tak patrzę na nagranie Russa i Eikichiego i stwierdzam, że muszę sobie kogoś znaleźć żeby też takie mieć xD Wracając… kocham taniec Eikichiego, i go, i jestem jego ciotką <3

Zapraszam Was też do oglądnięcia nowego klipu! Którego premiera będzie miała już jutro :D

——————————————————
Szu szu szu
Tu i teraz
Jesteśmy w wyczesanym hotelu, jest tu chyba wszystko!
Pamiętacie nagranie na święta z piosenką RUN? No to specjalnie dla Was mamy też wersję hotelową xD Bosko

Główny koncert w Tokyo! Boże! Było cudownie! O matko! Nigdy tego nie zapomnimy!
Wszyscy ci ludzie przyszli dla nas! Wcześniej można było powiedzieć, że przychodzili dla innych zespołów, a teraz? Tylko dla nas! Wciąż jestem wzruszony. Czuję się jak w śnie! I każdy z chłopaków to potwierdzi! Dajcie znać co myślicie o naszym w sumie pierwszym koncercie! JA uważam, że zgranie z publiką było powyżej oczekiwać, co widać gdy śpiewają i… całokształt jest… już płaczę… Dzięki! Wklejam niektóre!

Super pomysł z tym, żeby chodzić z kamerą, jest pamiątka!

Ta nasza smutna miłosna piosenka… myślę, że daliśmy razem radę, Russ jest bardzo dobry w pisaniu smętów, nie wiem czy to talent czy nie xD Ale piosenka mnie trochę dołuje

Ale rockowa petarda!

I na koniec… super było na koniec powiedzieć coś do fanów, są kochani, a jak śpiewali, ooo
1:23 oraz 4:31… zgadnijcie do kogo Russ tak śpiewa xD Dobrze, że był przebrany nasz Matthew

Paaa!